Google czy social: jak dzielić budżet w B2C
Aktualizacja: · 6 min czytania
Wybór Google Ads czy Facebook Ads to w B2C fałszywa alternatywa: Google łapie istniejący popyt, social go tworzy, a proporcje budżetu wynikają z kategorii produktu. Spór o to, który kanał jest lepszy, wraca w każdej firmie przy planowaniu budżetu i zwykle rozstrzyga go ten, kto ma ładniejszy raport. Raporty obu systemów mierzą jednak co innego i oba przypisują sobie więcej, niż im się należy. Poniżej sposób patrzenia, który zamiast wyboru daje proporcję: rola każdego kanału, zależność od rodzaju produktu, wspólne czytanie wyników i comiesięczna korekta.
Dwa silniki: popyt istniejący i tworzony
Reklama w wyszukiwarce odpowiada na pytanie, które ktoś już zadał. Osoba wpisująca nazwę produktu z dopiskiem cena albo sklep wie, czego chce, i szuka miejsca zakupu. Google, czyli wyszukiwarka i kampanie produktowe, zbiera ten popyt. Konwersja jest wysoka, a koszt klienta przewidywalny, ale liczba takich zapytań w miesiącu jest skończona i nie da się jej zwiększyć budżetem.
Reklama w mediach społecznościowych działa odwrotnie. Trafia do ludzi, którzy przeglądają telefon dla rozrywki i niczego nie szukają, i pokazuje im produkt, o którym nie myśleli. Meta i TikTok tworzą popyt: część odbiorców kupi od razu, część zapamięta markę i wpisze ją w wyszukiwarkę za tydzień. Konwersja jest niższa, za to zasięg praktycznie nieograniczony. Firma, która inwestuje tylko w zbieranie popytu, rośnie tak szybko, jak cała kategoria. Firma, która tylko tworzy popyt, oddaje część klientów konkurentom obecnym w wyszukiwarce. Oba silniki pracują najlepiej razem, a pytanie brzmi tylko, w jakich proporcjach.
Kategorie produktów a proporcje budżetu
Proporcje wynikają z tego, jak ludzie kupują daną rzecz. Trzy typowe sytuacje:
- Produkty szukane: części, sprzęt, konkretne modele, usługi potrzebne natychmiast. Klient zaczyna od wyszukiwarki, więc większość budżetu, zwykle 60 do 80 procent, idzie na Google.
- Produkty odkrywane: moda, kosmetyki, dekoracje, gadżety, nowości, o których istnieniu ludzie nie wiedzą. Nikt ich nie szuka po nazwie, więc 70 do 80 procent budżetu idzie na media społecznościowe.
- Produkty mieszane: meble, zabawki, żywność specjalistyczna, kursy. Ludzie i szukają, i dają się zainspirować. Punkt startu to podział pół na pół, korygowany po pierwszych wynikach.
Najprostszy sposób, żeby sprawdzić, do której grupy należy Twój produkt, to planer słów kluczowych: jeśli fraz związanych z kategorią jest dużo i zawierają słowa takie jak kup, cena, sklep, popyt istnieje i trzeba go zbierać. Jeśli zapytań jest garść, popyt trzeba najpierw stworzyć. Proporcje zmieniają się też z wiekiem marki. Nowa firma wydaje więcej na tworzenie popytu, a w miarę jak rośnie liczba osób, które ją znają, coraz więcej sprzedaży przechodzi przez wyszukiwarkę i kanały własne.
Jak czytać wyniki obu kanałów razem
Każdy panel reklamowy pokazuje sprzedaż ze swojej perspektywy i każdy liczy ją hojnie. Jeśli klient zobaczył reklamę na Instagramie, a trzy dni później kliknął w reklamę produktową Google i kupił, oba systemy zapiszą ten zakup na swoje konto. Suma sprzedaży z paneli bywa przez to wyraźnie wyższa niż rzeczywista sprzedaż sklepu, nierzadko o kilkadziesiąt procent. Prosty sprawdzian: zsumuj przychód raportowany przez wszystkie panele za ostatni miesiąc i porównaj go z przychodem z systemu sklepu. Im większa różnica, tym ostrożniej trzeba traktować wyniki pojedynczych kanałów i tym ważniejszy staje się opisany niżej wynik łączny całego sklepu.
Dlatego wyniki czyta się na trzech poziomach. Pierwszy to panele: służą do porównywania kampanii i kreacji wewnątrz jednego kanału, a nie do porównywania kanałów ze sobą. Drugi to analityka sklepu, która przypisuje każde zamówienie jednemu źródłu według jednej reguły i pozwala zestawić kanały uczciwiej. Trzeci to wynik łączny: całkowity przychód sklepu podzielony przez całkowite wydatki na reklamę w tym samym okresie. Ten ostatni wskaźnik jest odporny na spory o atrybucję i to on mówi, czy reklama jako całość zarabia. Jakie wartości uznać za zdrowe, zależy od marży Ile kosztuje klient B2C.
Atrybucja: komu przypisać sprzedaż
Atrybucja to reguła, według której sprzedaż przypisuje się reklamie. Model ostatniego kliknięcia nagradza kanał, który zamknął zakup, czyli najczęściej wyszukiwarkę i remarketing. Media społecznościowe, które rozpoczęły drogę klienta, wypadają w nim blado. Modele oparte na danych, stosowane dziś domyślnie w narzędziach analitycznych, dzielą zasługę między kilka kontaktów, ale wciąż widzą głównie kliknięcia, a nie obejrzane filmy.
Żaden model nie jest prawdziwy, każdy jest uproszczeniem. W praktyce wystarczają trzy zabezpieczenia. Pierwsze to ankieta po zakupie z jednym pytaniem: skąd dowiedziałeś się o sklepie. Drugie to obserwacja wyszukiwań nazwy marki: jeśli rosną, gdy rosną wydatki na media społecznościowe, to reklama społecznościowa pracuje na sprzedaż przypisywaną wyszukiwarce. Trzecie to prosty eksperyment: zmniejszenie budżetu jednego kanału o połowę na dwa, trzy tygodnie w jednym regionie i sprawdzenie, co stało się z łączną sprzedażą. Błędem jest obcinanie kanału wyłącznie na podstawie raportu ostatniego kliknięcia, bo po miesiącu często spada także sprzedaż z kanałów, które wyglądały na zdrowe. Jak cała droga klienta układa się w etapy, pokazujemy osobno Lejek B2C: od zasięgu do zakupu i powrotu klienta.
Scenariusze podziału dla 4 typów firm
Cztery typowe firmy i punkt startu dla każdej z nich. To proporcje wyjściowe do korekty po dwóch miesiącach, a nie reguły:
- Sklep z produktami, których ludzie szukają: 70 procent na Google (kampanie produktowe i wyszukiwarka), 20 procent na remarketing w Meta, 10 procent na testy pozyskiwania nowych odbiorców.
- Marka z nowym produktem: 75 procent na Meta i TikTok, 15 procent na wyszukiwarkę (nazwa marki i kategoria), 10 procent na remarketing.
- Usługa lokalna: 50 procent na formularze kontaktowe w Meta w promieniu działania, 40 procent na wyszukiwarkę i wizytówkę w mapach, 10 procent na remarketing.
- Sklep z szerokim asortymentem: 50 procent na kampanie produktowe Google, 25 procent na katalog produktów w Meta, 10 procent na remarketing, 15 procent na testy nowych kategorii i kanałów.
Im mniejszy budżet, tym mniej kanałów. Przy kwocie poniżej 5 tysięcy zł miesięcznie lepiej wybrać jeden główny silnik zgodny z rodzajem produktu i dołożyć tylko remarketing, niż dzielić pieniądze na trzy systemy, z których żaden nie zbierze danych. Drugi kanał tworzący popyt, na przykład TikTok, warto dołączyć dopiero wtedy, gdy pierwszy działa stabilnie TikTok Ads w Polsce.
Rebalans budżetu co miesiąc
Podział budżetu nie jest decyzją na rok. Raz w miesiącu wystarcza pół godziny i cztery kroki:
- Zestaw wydatki i sprzedaż każdego kanału według analityki sklepu oraz wynik łączny całego sklepu.
- Policz koszt klienta w każdym kanale i porównaj go z progiem wynikającym z marży.
- Przesuń 10 do 20 procent budżetu z kanału o najwyższym koszcie klienta do kanału o najniższym.
- Zapisz zmianę i po miesiącu sprawdź, czy poprawił się wynik łączny, a nie tylko wynik jednego kanału.
Przesunięcia robi się małymi krokami z dwóch powodów. Kanał, do którego trafia więcej pieniędzy, nie utrzymuje tego samego kosztu klienta: każda kolejna złotówka pracuje trochę gorzej. A kanał, któremu budżet zabrano, mógł wspierać pozostałe w sposób niewidoczny w raportach. Dlatego miarą powodzenia jest zawsze sprzedaż i zysk całego sklepu. Przed sezonowymi szczytami proporcje zmienia się odważniej: w okresie wzmożonych zakupów rośnie rola wyszukiwarki i remarketingu, a w tygodniach poprzedzających szczyt opłaca się mocniej inwestować w zasięg.
Najczęstsze pytania
- Od którego kanału zacząć?
- Od tego, który odpowiada sposobowi kupowania Twojego produktu. Jeśli ludzie go szukają, od Google. Jeśli muszą go najpierw zobaczyć, od Meta. Drugi kanał dochodzi, gdy pierwszy działa stabilnie.
- Jaki podział budżetu na start?
- Dla produktów szukanych około 70 procent na Google i 30 na media społecznościowe, dla produktów odkrywanych odwrotnie, dla mieszanych pół na pół. W każdym wariancie 10 do 20 procent przypada na remarketing.
- Czemu social ma gorszy ROAS w raportach?
- Bo raporty oparte na ostatnim kliknięciu nagradzają kanał, który zamknął zakup, a media społecznościowe częściej go rozpoczynają. Część ich efektu trafia na konto wyszukiwarki i wejść bezpośrednich.
- Jak często przesuwać budżety?
- Raz w miesiącu, o 10 do 20 procent naraz. Częstsze i większe zmiany nie dają kanałom czasu na ustabilizowanie wyników i utrudniają ocenę skutków.